Cena brutto: 35,00 zł
Dostępność: Duża ilość

Od pragnienia ...do nadziei
Wydawnictwo: NOVA SANDEC
Autor: Tadeusz Andrzej Piasecki
ISBN: 978-83-62550-04-3
Oprawa: Miękka
Format: 25x17
Ilość stron: 272
Ilość fotografii czarno-białych: 118



Od pragnienia ... do nadziei. Solidarność Małopolska - Nowy Sącz 1980-1984.

Tadeusz Andrzej Piasecki, na podstawie swoich przeżyć, opisuje działalność podziemną, stan wojenny - internowanie, swój pobyt w więzieniu, aż do wyjazdu na emigrację - do Szwecji. Publikuje również akta zdobyte w IPN, donosy, raporty, notatki służbowe oraz inne dokumenty z tamtych lat. W książce znajdują się też nazwiska tajnych współpracowników oraz funkcjonariuszy organów bezpieczeństwa.

 

Jest 13 grudnia 2006 roku. Jestem w domu. Od rana mam włączony telewizor i czekam z niecierpliwością na każdą informację, dyskusję czy film, nawiązujące do tamtego okresu.
Siedzę na sofie w salonie przed telewizorem i oglądam przebieg uroczystości 25 rocznicy wprowadzenia stanu wojennego. Transmisja była z Wrocławia. Śledzę uroczystości upamiętniające wprowadzenie stanu wojennego w Polsce. Jak to dziwnie brzmi, – uroczystości. Tyle minęło już czasu od tamtych dni.
Ten dzień zmienił wszystko. Przede wszystkim odebrał wielu Polakom nadzieję na lepsze jutro.
Wydawałoby się, że wszystko powinienem mieć już za sobą, że zamknąłem ten rozdział, który wydarzył się 25 lat temu. Nie jest prawdą, że – tak po prostu – można wyzbyć się wspomnień. Wszystko we mnie na nowo odżyło i stało się jeszcze bardziej wyraźne. Powróciły do mnie tamte wydarzenia – jak bumerang, z tak ogromną siłą, że nie potrafiłem oprzeć się im i nie potrafiłem o nich nie myśleć.
Nagle – nutka sentymentalizmu – przez maleńką chwilkę przeleciał mi cały obraz tamtych dni. Dni, których nigdy nie zapomnę, nawet gdybym tego chciał. Obraz ten był tak wyraźny, że w pewnym momencie bezwiednie podszedłem do komody, wysunąłem szufladę i wyjąłem wszystkie moje dokumenty, jakie miałem – dotyczące tamtego okresu, oraz szczątkowe zapiski, które skrupulatnie przechowywałem. Był to odruch. Rozłożyłem wszystko na ławie, na biurku, na którym stoi mój komputer. Przeczytałem wszystko. Wspomnienia z tamtego okresu rozpocząłem od samego początku, tj. od początków mojej działalności, aż do demonstracji, która odbyła się już pod ambasadą Polski w Sztokholmie w 1984 roku.
Czytając, patrzyłem jednocześnie na zdjęcia i filmy archiwalne w TV Polonia i przysłuchiwałem się dyskusjom. Nagle – poczułem wielki sentyment do tamtych dni. Dni, które – jakby na nie nie patrzyć – były częścią mojego życia. Dni pełne obaw, niepewności i grozy, ale były to również dni – przede wszystkim – wielkich pragnień, nie tylko moich, ale prawie wszystkich Polaków, które zostały brutalnie zdeptane decyzją o wprowadzeniu stanu wojennego – 13 grudnia 1981 roku. Pozostała już tylko nadzieja w każdym z nas, że będzie jeszcze dobrze, że Jaruzelski opamięta się jeszcze.
Te wydarzenia są już historią, ale ciągle wracam wspomnieniami do tamtych dni. Nie dlatego, żebym żałował, ale dlatego, że ciągle jeszcze nie mogę wyzbyć się dziwnego wrażenia. Brakuje mi tamtej atmosfery serdeczności.
Atmosfera ta była czymś niewidzialnym, czymś co wisiało jakby zawieszone w powietrzu. To było coś nadzwyczajnego i zarazem niepowtarzalnego. Był w tym jakiś majestatyczny mistycyzm, który powodował, że obcy stawali się sobie bliskimi.
Podczas rozmów z ludźmi w tamtym okresie, niezależnie od tego, czy znało się te osoby, czy też nie, i niezależnie od tego, skąd one były – czuło się tę więź i wzajemną serdeczność.
Tego uczucia nie jest się w stanie opisać słowami. To wszystko trzeba było przeżyć samemu, żeby móc je rozumieć.
Czytałem moje zapiski do godziny 2.00 nad ranem. Spisywałem je w więzieniu, od momentu mojego aresztowania aż do dnia wypuszczenia mnie na wolność. Czytałem je pierwszy raz po tylu latach. Zawsze pamiętałem, że one są i wiedziałem gdzie są, ale nigdy nie przeszła mi nawet najmniejsza myśl, żeby je przeczytać. Dopiero teraz w 25. rocznicę tego tragicznego dnia, wprowadzenia stanu wojennego w Polsce, pod wpływem obchodów pamięci tamtych dni zdobyłem się na odwagę.
Był już 14 grudnia 2006 roku. Wstałem wcześnie rano, wziąłem prysznic, zjadłem śniadanie i zatelefonowałem do mojej koleżanki Magdaleny Kroh mieszkającej w Polsce w Nowym Sączu. Rozmawialiśmy dosyć długo. Wymieniliśmy się swoimi wspomnieniami z wydarzeń sprzed 25 lat i nagle jakby wszystko znowu we mnie ożyło. Wszystko powróciło na nowo.
Po skończonej rozmowie wyjąłem z powrotem z szuflady komody wszystkie moje zapiski oraz dokumenty i porozkładałem je na biurku, na sofach, na ławie i na fotelu. Zacząłem ponownie je przeglądać i segregować chronologicznie. Usiadłem przed komputerem i postanowiłem spisać wszystko to, co jeszcze pamiętałem.
Nie pozostało mi wiele dokumentów, ponieważ większa ich część przepadła podczas rewizji w naszym mieszkaniu przeprowadzanych przez funkcjonariuszy SB.
Na podstawie notatek i dokumentów, które mi jeszcze pozostały, postaram się przedstawić moją założycielską i organizacyjną działalność w NSZZ „Solidarność” w Nowosądeckim Kombinacie Budowlanym oraz w MKZ Małopolska NSZZ „Solidarność” – Komisji Koordynacyjnej w Nowym Sączu na tle wydarzeń w regionie i Polsce.


Tadeusz Andrzej Piasecki


Zawartość koszyka

Suma: 0,00 zł

Twoje konto